Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Mieczysława Gorzelniaka


ARCHIWUM STOWARZYSZENIA SZARYCH SZEREGÓW

     Na parę dni przed Powstaniem przebywaliśmy z rodziną na ul. Ogrodowej 5. Po zdobyciu gmachu Sądy (tam był szpital niemiecki) do zgrupowania pułkownika "Leśnika" i tam major "Ryś" (z rudymi wąsami) zapisał moje dane do brulionu i przydzielił mnie do inż. "Leona", któremu pomagałem w uruchomieniu radiostacji między innymi zakładaliśmy odpowiednie anteny, przy inż. "Leonie" pracowała panna "Wic", która robiła notatki z nasłuchu radiowego. 6 lub 7 sierpnia wieczorem zwolniłem się u inż. "Leona", który jak odchodziłem, powiedział, że mogę przenocować z rodziną. Na drugi dzień na podwórzu przy Ogrodowej 5 wpadli Ukraińcy, zaczęli strzelać po oknach i krzyczeć, żeby ludzie wychodzili z mieszkań. Gdy wszyscy mieszkańcy byli na podwórku, to kobiety i dzieci z wrzaskiem wypędzili na ulicę. Nas mężczyzn ustawili w kącie podwórza i zaczęli odbierać zegarki złoto i pieniądze, a część załogi ukraińskiej strzelała do okien rakietnic, skąd w niedługim czasie wydobywał się dym. Po ograbieniu nas przygotowywali się do rozstrzelania, na przeciwko nas ustawili karabin maszynowy i ustawiali się z automatami. W tym czasie na podwórze wszedł oficer SS i wydał rozkaz wypędzenia nas na ulicę to wtedy Ukraińcy ustawili się szpalerem w bramie i zaczęli wybiegających okładać kolbami. Na ulicy kierowali kolumny ludzi na ul. Chłodną, Wolską do kościoła św. Wojciecha, gdzie nas zapędzili wieczorem. Przy kościele płonęło olbrzymie ognisko, gdzie palono zabitych ludzi. W nocy do kościoła wchodziły patrole, które wyprowadzali wybranych ludzi, których zabijali i rzucali do palącego się ogniska. Rano biegiem pędzono nas ul. Bema na Dworzec Zachodni. Kto nie nadążał lub padał to szły serie z automatów w kolumnę. [...]
     Z Dworca Zachodniego przewieźli nas pociągiem do warsztatów kolejowych w Pruszkowie. Na drugi dzień ładowano nas do wagonów towarowych po 60 osób i zawieźli nas do Brzegu, gdzie w parku otrzymaliśmy pierwszy posiłek (grochówka z boczkiem i chleb) bez ograniczenia. Po posiłku i odpoczynku popędzono nas parę kilometrów za miasto na teren zdemontowanej fabryki i tam przebywaliśmy parę dni. Na tym terenie było ponad dziesięć tys. ludzi i jedna kolejka po zupę. Jak kto miał w co wziąć to mógł po dwudziestu godzinach stania otrzymać zupę (ciepła woda kawałki brukwi). Na ten teren co dzień docierały następne transporty. Po tygodniu Niemcy na terenie tego obozu przejściowego zaczęli spisywać ludzi i grupy rozsyłali do obozów pracy. Ja byłem w dwóch obozach pracy:
1. Breslau 2 Unternechenen Bartolt V/9
2. Glausche Kreis Namslau Pfarrhauslager gruppe 9
     W obozach tych pracowałem przy umocnieniach obronnych. Na tych robotach przebywałem do wkroczenia na te tereny wojsk radzieckich tj. do 20 I 1945 r.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten