Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Jerzego Pawlaka


foto

     W marcu 1945 r. wyjechałem do Warszawy. Pociąg zatrzymał się jeszcze przed Dworcem Zachodnim. Konduktor tylko zawołał konie do trasy Warszawa. Wysypał się tłum z tobołkami i wózkami. Wszyscy szli torami kolejowymi, które prowadziły do Śródmieścia. Poszedłem za nimi, dochodząc do skrzyżowania Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej. Królewską doszedłem do Krakowskiego Przedmieścia. Wkoło jeszcze leżało sporo śniegu. On to przykrywał gruzy, które jeszcze tak groźnie nie wyglądały. Myślę, że śnieg tu łagodził grozę, tylko jak spojrzałem na mury z oczodołami okiennymi. To właśnie przypomniało mi, co się tu wydarzyło.
     Stając na Placu Zamkowym zobaczyłem leżącą kolumnę w kilku kawałkach na drewnianym bruku, bowiem nie wiem, czy Warszawiacy pamiętają, że Plac Zamkowy był wyłożony kostką drewnianą, natomiast figura Króla Zygmunta leżała osobno. Popatrzyłem na Podwale, Piwną, Świętojańską, aż mnie zatkało! Gruzy sięgające drugiego piętra, nawet nie ma przejścia żadną ulicą. W niebo strzelają tylko kikuty murów z oczodołami. Brak stropów między piętrami od góry aż do dołu. Nie wchodzę dalej na Starówkę. Te gruzy mnie przekonały, że tam nic nie ma, ale coś muszę zrobić, kogoś odnaleźć? Przecież siostra Janka była na Chełmskiej u sióstr. Niezwłocznie ruszyłem na Czerniaków, gdzie okazało się, że na początku Powstania dziewczynki zostały przeniesione do Skolimowa. Doszedłem tam na miejsce, aby dowiedzieć się, że Niemcy je wywieźli w nieznanym kierunku. Nie mając się gdzie zatrzymać, postanowiłem wrócić do pociągu i na wieś. Przeczekam, aż się wszystko ustatkuje i powrócę tu na pewno pomyślałem. Nie zwlekając ruszyłem w drogę powrotną do pociągu. Już nie pamiętam, ile razy traciłem przytomność, przewracając się na śliskiej jezdni, ani jak długo człapałem do pociągu? W każdym razie, kiedy dotarłem, zobaczyłem niesamowicie oblepione wagony masą ludzką z tobołami nawet na dachach. Jak się później dowiedziałem, byli to tak zwani szabrownicy. Wywozili z Warszawy rzeczy nadające się do sprzedaży.
     Uczepiłem się między wagonami drabinki, bo pociąg już ruszył. Byłem zadowolony, że zdążyłem na niego. Co było dalej nie pamiętam, ponieważ obudziłem się na ławie przykryty kożuchem kolejowym tuż przy piecu, a pomieszczenie to stanowiło dyżurkę zawiadowcy w Koluszkach. Spałem podobno dwa dni, a znaleziono mnie leżącego przy torach nieprzytomnego. Kiedy pociąg się zatrzymał na stacji, pytano mnie skąd i dokąd jadę? 
     Opowiedziałem, że nikogo nie znalazłem z rodziny i muszę powrócić na wieś. Jak się wszystko unormuje, powrócę na pewno. Zawiadowca nakarmił mnie, jak tylko mógł najlepiej, wsadził do przedziału służbowego i tym sposobem dojechałem do Wolbromia.
     Kiedy zjawiłem się we wsi, gospodarze wytykali mi oszustwo, że to niemożliwe, ażebym w tak krótkim czasie zdążył pojechać do Warszawy i tu powrócić. Zamknąłem się w sobie, ale sprawiedliwi gospodarze wymyślili mnie i sobie wymierzyć sprawiedliwość. Otóż miałem przechodzić od rolnika do rolnika z jednego końca wsi do drugiego. U każdego miałem być tyle dni, ile rolnik miał mórg ziemi. No i zaczęła się moja wędrówka od chałupy do chałupy. Poznałem ich szczerość, wylewność, skąpstwo, bufonadę, a także głupotę. Najbogatszy rolnik miał 16 mórg ziemi, ale przeważnie mieli od 9-ciu do 3-ech, tak, że przez całą wioskę przeszedłem chyba dwa razy. 
     W każdy dzień biłem się po głowie, dlaczego nie wszedłem na Starówkę? Przecież miałem tylko kilka kroków? Nie tego to ja sobie chyba w życiu nigdy nie wybaczę? Obiecując sobie, że na wiosnę muszę wrócić do Warszawy, nie będę nikomu nic mówił i zniknę po angielsku. Ksiądz Kałwa już wyjechał, a ja nie miałem nawet, z kim porozmawiać. Gospodarze nie byli mi dłużni. Na każdym kroku starali się pokazać swoją wyższość moją nicość, a także gdzie jest moje miejsce? 
     Dlaczego nie wszedłem na Starówkę? To pytanie coraz bardziej doskwierało mi do żywego i to wtedy, kiedy gospodarz chciał mi pokazać, kto tu jest panem i władcą, a takich momentów robiło się coraz więcej. Zaciskałem wtedy zęby myśląc intensywnie o wiośnie.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
 
search szukaj
 
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten