Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Włodzimierza Antosiewicza


     Z rejonu Wału Pomorskiego dochodziły na głuche odgłosy wybuchów, wcześniej już widywaliśmy wycofujące się rozbite jednostki niemieckie. Spodziewając się, co może być najgorszego ze strony policji, której komendantem był bywający u naszej bauerki Niemiec, uzgodniliśmy, że całą trójką uciekamy do lasu. Od naszego gospodarstwa do miasta czy sąsiedniego gospodarstwa było co najmniej 2 km. Powiedzieliśmy bauerce, że odchodzimy, by dostać się do Polski, kazaliśmy, aby dała nam chleba i kiełbasy i o zmroku wyszliśmy z gospodarstwa. Zamiast iść na wschód, zatoczyliśmy łuk i zatrzymaliśmy się w lesie ok. 1 km w linii prostej od gospodarstwa w rejonie, gdzie już wcześniej ukrywał się przy naszej pomocy Polak, masarz z zawodu, zagrożony aresztowaniem i karą śmierci. Polak ten, imieniem Jan pochodził z Krakowa, nazwiska niestety nie pamiętam, zmarł tuż po wyzwoleniu nas przez Armię Radziecką zatruwszy się najprawdopodobniej denaturatem. 
     Miejsce ukrycia Jana znał oprócz nas, jeszcze jeden Polak pracujący w gospodarstwie tej Niemki, która powiadomiła mnie o konieczności stawienia się na policję, również Jan (II). W lesie w wygrzebaliśmy "norę" w zboczu dolinki gęsto porośniętej, gdzie po paru dniach odnalazł nas Jan (II). Przyniósł nam pracę razy żywności, poinformował nas, z których gospodarstw Niemcy ściągnięci zostali do miasta i że na te gospodarstwa przychodzą wyłącznie dzieci celem żywienia inwentarza. W lesie przetrwaliśmy do pierwszych dni kwietnia, zdobywając żywność w tych opuszczanych na noc gospodarstwach. O przyjściu Armii Radzieckiej poinformował nas Jan (II).
     Wracając do domów, wspólnie dojechaliśmy do Piły wozem konnym, gdzie rozstaliśmy się.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten