Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Jacka Fedorowicza


foto

     Z podróży mam jedno wspomnienie miłe. Organizacja pod nazwą RGO dała mleka i krupniku. Od tego dnia przez kilka lat krupnik był moją ukochaną zupą. Bardzo byliśmy wszyscy wygłodzeni. I może jeszcze jedno wspomnienie pozytywne. Wagony były towarowe, z tych bez dachu, ale każdy miał maleńką budkę strażniczą, na zewnątrz wagonu, w niej jechał żołnierz niemiecki, który pilnował wiezionych. Uzbrojony oczywiście. Nie wiem, czy ktoś planował ucieczkę, czy też inne plany uzasadniały celowość "oswojenia" strażnika, w każdym razie znów przydała się babcina znajomość języków obcych (trzy znała biegle), Niemiec został oswojony błyskawicznie, ale - i to podkreślam - był wyjątkowo łatwym materiałem. To był zapewne zwyczajny przyzwoity człowiek, który miał do nas wyraźną sympatię i wstydził się tego, co musi robić. To hipoteza tylko, ale wysoce prawdopodobna.
     W nocy pociąg zatrzymał się w szczerym polu. Alles raus! Byliśmy wolni, choć nie wiedzieliśmy gdzie. W oddali migotały światełka. Ktoś powiedział, że w tę stronę jest Koniecpol - miasto, a w tę stronę Koniecpol - wieś. W ybraliśmy wieś. Chłopi przyjęli wszystkich wygnańców serdecznie i gościnnie. Na stół wjechała micha gotowanych kartofli, których nie widziałem od dwóch miesięcy. Co za zapach!.. Co za smak...

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten