Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Idalii Olszewskiej-Klemińskiej


foto

     Okazało się później, że ten ktoś, kto nas przyjął do tego swojego mieszkania - bo tamci ludzie poszli do innego mieszkania - że to jest folksdojcz. Ale on nas przyjął i był dobry dla nas.
Czyli zachowywał się przyzwoicie.
    
Przyzwoicie. Miał kilkunastoletniego syna, żona gdzieś została w Warszawie, nie zdążyła wrócić. I zamieszkałyśmy u niego. Ale to trwało bardzo krótko...
I to wszystko było w sierpniu?
    
Wszystko w sierpniu, tak.
    To było tuż nad samą Wisłą, chyba na wysokości Przyczółka Czerniakowskiego. Gdzieś tak, w tej chwili już nie potrafię powiedzieć - wiem, że to był Gocław, tak wszyscy mówili.
W każdym razie było dobrze widać drugi brzeg?
    
Tak. I potem, jak się zaczęły działania...
Bo była ofensywa na Pragę i wojska radzieckie, razem z Armią Berlinga, zdobyły Pragę 14 września...
    
Tak. I to było coś strasznego. Tam, do tego domu, przywozili rannych Niemców. Do tego naszego mieszkania, potem do tej naszej piwnicy. I to było dla mnie straszne. Pamiętam, że ci Niemcy tak strasznie płakali, jęczeli, wołali Boga, matkę - [na ile] mogłam zrozumieć - że ja po prostu nie mogłam tego znieść. I tak mi było strasznie ich szkoda, i tak sobie myślałam: "Boże, oni mi tatę rozstrzelali, a ja jestem taka podła i jest mi ich szkoda". Nie mogłam tego znieść i matka ze mną wyszła w nocy, bo ja już nie mogłam wytrzymać. A tam [na] całym podwórku były powykopywane takie jakby schrony i tam stali żołnierze, w hełmach... Takie okopy. I oni stali w hełmach - tak że nie było nawet gdzie się ruszyć, nie mówiąc już o tym, że wszystko się waliło [i] kule świstały. Przeżywałyśmy tam straszne rzeczy. Potem, pamiętam, że siedzimy w piwnicy, wpada Rosjanin. Ale trudno powiedzieć, że to był żołnierz - to był dzieciak. Może miał te 18 lat, ale wyglądał na dużo mniej. I pamiętam jak dziś, jak on zawołał czy Niemców nie ma. Ale przecież jakby tam byli Niemcy - bo byli, przed chwilą, byli obok - to przecież on by od razu zginął! A on tak wpadł do tej piwnicy... My się wszyscy bardzo ucieszyliśmy, wydawało nam się, że to już będzie koniec... Ale to nie był koniec.
A czy Niemcy zdążyli zabrać tych swoich rannych?
    
Niemcy tych rannych, co byli u nas w piwnicy, zabrali. Ale wszyscy Niemcy nie zdołali uciec. A niestety Rosjanie ich od razu na podwórku rozstrzeliwali.
Wszystkich złapanych rozstrzeliwali? Na oczach mieszkańców?
    
Tak. Oczywiście. Bo wszyscy nie zdążyli [uciec]. Widocznie Niemcy zostawili jakichś. Oni się poddawali, rzucali, podnosili ręce - to wszystko też widziałam.
    Później byli jeszcze ci nasi żołnierze ze Wschodu, z Armii Berlinga. I oni też usiłowali przedostać się przez Wisłę. I znowu wypływało ich tam dużo, wracało - trochę...
     I znowu było pełno rannych w piwnicach i w tym naszym domu. Jak się zrobiło już trochę spokojniej, jakiegoś dnia, jak już troszkę ucichło to strzelanie, chyba ucichło już i w Warszawie, po tamtej stronie też...

 

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten