Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Ludmiły Niedbalskiej


foto

     W maju też Mama pojechała do Warszawy. Oczywiście nasz dom nie istniał, z piwnicy wszystko wyszabrowane, (już na zawsze rozstałam się z wizją mojej małej walizeczki), ciotka, której ocalało mieszkanie nie przyjmie nas, a w kuratorium powiedziano Mamie:
- "Starzy nauczyciele nam są niepotrzebni, mamy nowych, swoich, takich jak my chcemy".
     Wstrząśnięta tym Mama odnalazła pana Bronisława Chruścickiego, działacza nauczycielskiego, z którym pracowała przez całą wojnę i to w dwojaki sposób był kierownikiem ćwiczeniówki, w której Mama uczyła, a poza tym w naszym mieszkaniu była skrzynka kontaktowa i nocowali u nas ukrywający się nauczyciele, przysyłani przez tegoż pana Chruścickiego.
     Oczywiście pan Chruścicki - późniejszy prezes ZNP - interweniował natychmiast. Przerażająca uwaga gorliwego urzędasa nie znalazła potwierdzenia i w ciągu jednego dnia mama otrzymała nominację do szkoły na Żoliborzu, mieszczącej się przy ul. Czarneckiego 39. Ja zostałam zapisana do gimnazjum im. Stefanii Sempołowskiej przy placu Inwalidów, Danka do handlówki pani Lenkowej w Alei Wojska Polskiego, a do mieszkania zaprosiła nas ciocia Pola Żochowska, kuzynka Mamy, przed i w czasie wojny pracownik magistratu na placu Teatralnym. Ciocia też mieszkała na Żoliborzu, w Alei Wojska Polskiego 29 w pokoju z kuchnią i z dwojgiem dorosłych dzieci, ale Ona nas przyjęła [...]
     Zbliżał się wrzesień. Kończył się tragiczno-promienny nasz tu pobyt. Jechałyśmy - ja i Mama - wcześniej, Danka miała dobić do nas za dwa tygodnie. Na parę dni przed wyjazdem przyszli do nas obaj Zapałowie - przynieśli chyba coś do jedzenia, do zabrania do Warszawy.
     Ciemniało. Gadaliśmy z Antkiem przy płocie i Antek wystąpił z propozycją, że może byśmy tu zostały. Pożeniłybyśmy się tu, głodne byśmy nie chodziły, dobrze by nam było. Przelękłam się. Pomysł zostania w Niedźwiedziu wydał mi się absurdalny, chociaż nie umiałam tego uargumentować. Zdałam sobie sprawę, że nie mogę mieszkać nigdzie indziej - tylko w Warszawie, mimo, że jedziemy tam do niczego, na niewiadome i chociaż żal mi gór, lasu i słońca, oraz kolegów, z którymi się zżyłam w tych wariackich czasach. Nie wiem zresztą, czy to był żal. Przeżyłyśmy tu kawałek życia, poznałyśmy życzliwych ludzi - nieocenioną panią Kunicką, państwa Białonów, panią Rózię z młodszym, bardzo przystojnym mężem, którzy nieraz nam pomogli i tylu innych. Zaznałyśmy tu wiele złego, ale i wiele dobrego. Czy to był żal?
     W każdym razie wyjeżdżałyśmy. [...]
     Do Warszawy przyjechałyśmy rano. Na Żoliborz szłyśmy piechotą, kanionami ulic, przez które wydeptano ścieżki. Czasem było nawet szeroko - chyba w ogóle był jakiś trakt przekopany w stronę Żoliborza. Miejscami widać było szyny i nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie jeżdżą tramwaje, skoro szyny są. Nie mogłyśmy się połapać, jakie ulice mijamy, jakimi idziemy, a getto nie miało ulic w ogóle. Sterczał jednak między kikutami kamienic Cedergren - PASTA. Nagle stanął mi przed oczyma nasz dom tak dokładnie, że chciałam tam iść. Uważałam, że to niemożliwe, żeby go tam nie było. PASTA jest, to i nasz dom musi być.
     Żoliborz w słońcu, z daleka, z całymi domami i zielenią, wyglądał jak brzeg morza. Zbliżałyśmy się doń powoli, ale nieustannie, chociaż nogi nie chciały już nieść.
     Ciocia Pola przyjęła nas bardzo serdecznie. Było cicho i nareszcie się nie jechało ani nie szło. Najpierw oczywiście spać. A potem...
     Potem mieszkało nas w tym pokoju z kuchnią sześcioro, nie licząc nocujących okresowo różnych potrzebujących. I mieszkaliśmy jakoś. Spałyśmy we trzy na tapczanie w pokoju, coś się jeszcze rozkładało, ciocia w kuchni. Leszek wciąż gdzieś jeździł, więc często nie było go w domu. Wtedy można było spać na jakiejś takiej wąskiej kozetce.
     Poszłam do gimnazjum - miałam na świadectwie z VI kl. same piątki, więc nie zdawałam żadnego egzaminu. Przyjęto mnie w Sempolaneum do klasy francuskiej - Ib.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
 
search szukaj
 
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten