Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Leszka Kazanowskiego


foto

      No i w nocy, gdzieś około dwudziestej pierwszej, ciemno było, dobiliśmy w rejon Dworca Zachodniego. Tam nas wysadzili z pociągu. Ciemno niesamowicie. Wysłano nas z bratem, żebyśmy poszli jak najszybciej i ściągnęli ojca, żeby przyszedł i pomógł zabrać to, co mieliśmy. I tak wzdłuż torów żeśmy lecieli i żeśmy dolecieli tutaj, gdzie jest w tej chwili Muzeum Kolejnictwa. Widok przerażający - dlatego że kiedy żeśmy wychodzili, to tam domy stały, nie spalone, a teraz na rogu Srebrnej i Towarowej, po jednej i po drugiej stronie wszystko było wypalone, same kikuty, nic nie było, żadnego domu, wzdłuż Srebrnej prawie wszystko wypalone. Po lewej stronie Miedzianej stały tylko domy pod numerami 3 i 13. Trójka to zaraz tu, co dach mu się spalił przy Srebrnej, później było wszystko wypalone, do Placu Kazimierza, za Placem Kazimierza jeden budynek cały, i później już do Pańskiej wszystko wypalone. Natomiast parzysta strona była mniej zniszczona, nasz budynek to tylko miał jeden sklep wypalony - rzucili tam widać jakieś materiały zapalające, ale się nie zapaliło, dlatego że ten budynek, jak mówiłem, miał żelazobetonowe sklepienia. A więc nie miało się co zapalić.
     Wprowadziliśmy się do tego mieszkania, z którego żeśmy się wyprowadzili. To było mieszkanie numer 30. Babcia się wprowadziła do swego mieszkania, miała taką kawalerkę na parterze, natomiast my mieszkaliśmy na pierwszym piętrze. Niewielu było lokatorów w tym czasie. Pamiętam, że okna były zabite tekturą i tylko takie malusieńkie okienka były w tą tekturę wklejone. Mróz był niesamowity, około piętnastu - siedemnastu stopni mrozu, zima dość solidna, to nie były takie zimy, jak teraz.
     Na drugi dzień poszliśmy zobaczyć jak wygląda szkoła - no szyby powybijane, zrujnowane, bo tam na Miedzianej 8 w czasie Powstania był szpital. Poszliśmy na boisko szkolne, bo tam nikogo nie było, wszystko było pootwierane. Na boisku szkolnym był cmentarz. Szpital i od razu cmentarz. Grobów było prawie całe boisko. To samo na chodnikach, na trawnikach...
     Jak żeśmy weszli do mieszkania, to mieszkanie było częściowo zagospodarowane, bo mebli nie wyniesiono - widać się nie opłacało. Co było bardziej wartościowe, co było w ogóle wartościowe, to wszystko zostało wyniesione, same graty zostały - stół, łóżka, nawet bez materacy, bez pościeli... Zostało tylko to, czego nie można było wynieść.
     Moje zdziwienie było niesamowite, jak zobaczyłem wiszącego na ścianie Piłsudskiego. A dlaczego Piłsudski akurat? Tego Piłsudskiego dostałem w 1935 roku na chrzciny, bo moim ojcem chrzestnym miał być marszałek Piłsudski. Już była zgoda na to, ale w 1935 roku w maju umarł, a ja się urodziłem w 11 sierpnia. A dlaczego marszałek Piłsudski? Mojego ojca wuj, Wojewoda się nazywał, był zarządzającym salonką marszałka Piłsudskiego. I Marszałek z nim jeździł wszędzie, z nikim innym nie jeździł, tylko z Wojewodą.
I Wojewoda poprosił marszałka Piłsudskiego czy nie mógłby być ojcem chrzestnym?
      
Tak, bo jeszcze powiedział o tych tradycjach, że pod Marszałkiem dziadek w operacji warszawskiej 1920 roku działał i tak dalej. "A nie, no to" - mówi Piłsudski - "jak dożyję, bo to widzisz [jak ze zdrowiem]" Ostatnią podróż odbyli, do Wilna chyba, i wtedy była ta rozmowa. No i to było przyrzeczone. W związku z tym, jak ja się urodziłem, to mój chrzestny, który też był wojskowym, powiedział: "No, Marszałek nie był twoim ojcem chrzestnym, ale ja ci w prezencie dam Marszałka".
I właśnie ten Marszałek wisiał na ścianie domu, jak pan wrócił wtedy, w 1945 roku?
     
Jak wszedłem, to zobaczyłem, że mój Marszałek wisi na ścianie, nietknięty, w tym samym miejscu. No, nie na tym samym etui, bo ono się rozsypało, to było tekturowe obciągnięte takim ciemnowiśniowym materiałem. I mówię: "no to Marszałek nade mną czuwa".

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
 
search szukaj
 
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten