Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Elżbiety Dankowskiej-Walas


foto

     Z Pruszkowa niewiele pamiętam, wiem, że spaliśmy na takich podwyższeniach i że rozdawali nam po kawałku chleba i pomidory; sanitariuszki, Służba z RGO, nie wiem, kto to był... Miały szare czy białe fartuchy. I dawały każdemu pomidora i kawałek chleba.
     Dzielili ludzi, mężczyzn, kobiety... Pamiętam, że jakiś mężczyzna ciągnął mnie za rękę, a moja mama ciągnęła z drugiej strony, nie chciała mu dać. On mówił: "Przecież pani ma dzieci, a ja? Mnie zabiorą, jeśli ja nie będę miał dziecka". Chciał mnie wziąć na ręce. Chciał mnie pożyczyć. Ale nie wiadomo, co by się stało później, bo przecież Niemcy pędzili, gnali. Tam była segregacja i prawdopodobnie mężczyźni, którzy mieli dzieci, a nie mieli żon, nie szli do obozu.
     Byłam w tym momencie z mamą, z babcią i z młodszą siostrą i z ciotecznym bratem. Bo my wszyscy razem mieszkaliśmy tam na Nalewkach.
     Pamiętam, że szarpał mnie za rękę ten obcy facet, a mama nie chciała dać. Ale to już byli inni panowie, tacy zdrowi młodzi mężczyźni, nie było żadnych mężczyzn z naszego schronu -może ten skrzypek, jakiś chory człowiek... Spotkaliśmy tam tego profesora, który uczył mojego ojca malarstwa; on zresztą zmarł w tym obozie.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten