Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Elżbiety Dankowskiej-Walas


foto

     Znaleźliśmy się w Rozprzy, gdzieś we wsi, i tam zostaliśmy przydzieleni do jakichś gospodarzy. Ci wieśniacy dawali nam taką zupę - mleko, a w mleku kartofle, obrzydliwa była. Moja mama, żeby dostać dla nas coś lepszego, oddała tej wiejskiej dziewczynie medalik; mój medalik zatrzymała, ale oddała łańcuszek. Tak, że nas tam obdzierali.
     Moja rodzina zamieszkała u tych gospodarzy. to był chyba jakiś przydział. I tam mieszkaliśmy przez jakiś czas.
     Pamiętam, że po polach było bardzo dużo trupów - i niemieckich, i cywilnych - i ja się kręciłam między tymi wszystkimi trupkami, i zbierałam kulki do fartuszka, bo chciałam je dać mojemu ciotecznemu bratu, który się interesował uzbrojeniem. I wałęsałam się po polu, i zbierałam te kulki.
     Po jakimś czasie pojawili się tam żołnierze rosyjscy. Pamiętam jednego z nich, słyszałam, że to był oficer. Był bardzo przystojny i sympatyczny; bardzo mnie lubił, brał mnie na kolana...
     I tam byliśmy jakiś czas, a później albo myśmy znaleźli tę rodzinę z Piotrkowa, albo ta rodzina nas odszukała, i zabrała nas do siebie, do miasta. I jak już były naloty, Rosjanie walili...
      Jak front się zbliżał, to byłam już z rodziną w Piotrkowie. Byliśmy w piwnicy i były tak straszne detonacje, że cały dom chodził.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten