Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Jerzego Eknera


foto

Potem, w październiku, najpierw moi wujkowie i ciocia wrócili o Warszawy, znaleźli jakiś pokój (bo wtedy nie mówiło się "mieszkanie", tylko żeby pokój znaleźć) - co prawda to był duży pokój, bo miał chyba 25 metrów kwadratowych - i tam nas przewieźli. Ja pojechałem z ciocią pociągiem, a babunia z rzeczami, które się uzbierało w czasie tego prawie rocznego wypędzenia, została przewieziona do Warszawy wozem konnym, bo i tak musiałaby być dowieziona do kolei, potem znowu od kolei... A tak, to została przewieziona te 70 kilometrów wozem konnym. No i zaczęło się nasze życie w Warszawie, od października 1945 roku.
     Zacząłem chodzić do szkoły na ulicę Rakowiecką 23 (dzisiaj tam jest Urząd Dzielnicowy, w podwórzu, jeszcze jest ten budynek). Mieszkaliśmy na ulicy Wilczej i ja z ulicy Wilczej, z tego pokoju, codziennie szedłem na Rakowiecką 23 - i wcale wtedy mi się nie wydawało, że to jest ciężkie dzieciństwo...
Czyli w ocalałej kamienicy przy ulicy Wilczej udało się znaleźć pokój.
    
Udało się znaleźć pokój. Wujkowie zaczęli pracować, a ja z siostrą kontynuowaliśmy naukę w szkole na Rakowieckiej.
     Wojna dwa razy jakoś nam się w tej szkole napatoczyła. Wtedy jeszcze tramwaj nie chodził wzdłuż Rakowieckiej, a tu, gdzie teraz są budynki dawnej szkoły kadetów, był budynek wysunięty do osi jezdni - i tam było gruzowisko, dokładnie naprzeciwko Rakowieckiej 23. Idąc do szkoły natknęliśmy się na samochód osobowy, który na tę hałdę gruzów wjechał, i w kabinie - martwy kierowca. Poprzedniego dnia go nie było. W pobliżu stał żołnierz z bagnetem na karabinie - pilnował tego trupa w samochodzie. Oczywiście - ciągle jeszcze te nawyki okupacyjne - jeżeli się widziało taką sytuację, to mijało się obojętnie, skręcało do szkoły...
Lepiej było nie patrzeć...
    
Ale na przerwie wszyscy wylegli. I z półsłówek, z domysłów - że ten samochód przejeżdżał koło więzienia na Rakowieckiej (to wtedy nie była ulica przelotowa, więc rzeczywiście: skąd on się tam znalazł?), a tam wartownicy stali na zewnątrz, chcieli go zatrzymać, on widocznie się nie zatrzymał - zastrzelili go. I on jeszcze od więzienia dojechał naprzeciwko Rakowieckiej 23 i tutaj się zatrzymał.
     Parę dni później kolega wyciągnął pistolet i chwalił się nam, jakie to ma narzędzie. Wydawało się, że to jest takie proste, tylko, że dwa dni później jeden z kolegów nie przyszedł do szkoły. No i nie było go, jak sprawdzano listę - nieobecny. "A co?" "No, nieobecny..." "Aha." Przyszedł po dziesięciu dniach. Wdepnął do mieszkania, gdzie był kocioł. I przez dziesięć dni nie było go w szkole. Wychowawca nie pytał, dlaczego. I to był 1945 -1946 rok. Czyli ta wojna ciągle trwała.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten