Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Barbara Rybeczko-Tarnowiecka


     Pod wieczór z Dworca Zachodniego zostaliśmy wywiezieni do Pruszkowa. Niektórzy uciekali z pociągu, ale na ogół były to próby nieudane. Oddzielono mnie od mamy i siostry - jednak rano przekradłam się pod drutami i znowu byłyśmy razem. Po dwóch dniach wywieźli nas bydlęcymi wagonami (zamkniętymi!) do Niemiec poprzez Breslau, Erfurt, Jenę do Tautenburga (Turyngia). Ja i moja ciotka Helena (lat 23) znalazłyśmy się w Gasthausie Frau Petzhold. Miałam wówczas 14 lat, byłam mała i chuda. Moje obowiązki to roboty w polu, szorowanie podłóg, palenie w piecach i inne prace domowe. W 1945 roku zima była bardzo sroga. Odmroziłam sobie dłonie i częściowo stopy. Ponieważ zabrakło brykietów Frau Petzhold posyłała nas do lasu po drzewo. Podczas tych wypraw słyszałyśmy niekiedy ciężki odległy warkot samolotów. Cieszyłyśmy się, że lecą na Berlin czy Drezno.
     Helena była w szóstym miesiącu ciąży. Którejś nocy obudziły mnie jęki i wołanie. Pobiegłam po Frau Petzhold - przyszła natychmiast i pomogła nam. Hela urodziła nieżywe dziecko. Rano pochowałyśmy chłopca na cmentarzu ewangelickim w Tautenburgu.
     Czasami chodziłyśmy do tartaku, żeby pociąć drzewo. Pracowali tam zbuntowani włoscy marynarze. Byłyśmy z nimi zaprzyjaźnione.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten