Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Izabelli Wciślińskiej


foto

     W każdym przeważnie mieście niemieckim były domy starców, gdzie znajdowali wyżywienie, pomieszczenie i opiekę. We Wrocławiu niedaleko naszego miejsca zamieszkania również był taki dom starców, gdzie stworzyły się po wojnie bardzo złe warunki wyżywienia, zresztą nie tylko ich. Jedna z sąsiadek Niemka zaproponowała, aby mogła do mnie przychodzić jedna z tych Niemek i za przypilnowanie dzieci otrzymać skromne jedzenie. Zgodziłam się na to. Przychodziła więc do nas od rana do wieczora przeszło siedemdziesięcioletnia panna, która opiekowała się dziećmi. Córeczka bardzo jej nie lubiła i przedrzeźniała jej niemiecki szwargot, to też i ona mojej córeczki nie darzyła sympatią. Natomiast synka bardzo lubiła i bardzo się z nim dobrze bawiła, mówiła do niego "Maćkele", a wszystko inne w języku niemieckim.
     Było ciężko z żywnością, gotowała więc ta pani - Frau płatki owsiane, następnie przecierała, dokładała do tego jedną łyżeczkę skondensowanego mleka amerykańskiego, które otrzymywaliśmy z UNRRY, a te płatki zabierała do domu starców i tam się dzieliła z innymi mieszkańcami. Nie miałam jej dać co innego, gdyż sama nie miałam co jeść. W roku 1948 ona wyjechała do Niemiec, stopniowo wszyscy opuszczali Wrocław i jechali do Niemiec. Ta pani bardzo płakała, jak się z nami żegnała, a szczególnie z Maćkiem. On też bardzo przeżył z nią rozstanie, zabrakło mu cierpliwego towarzysza zabawy - chodził, szukał, bardzo mi go żal było.
     Gdy mój mąż wracał z pracy, po zjedzeniu skromnego obiadu, jechaliśmy na spacer do ogródków działkowych, gdzie dzieci bawiły się na powietrzu.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten