Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Bogdana Lewandowskiego


foto

     Kiedy po sześćdziesięciu trzech dniach nastąpiła kapitulacja, sądziliśmy, że najgorsze już minęło. Dom i nasze mieszkanie na razie uniknęły skutków wojny. Okazało się, że jeszcze gdzieś były ukryte zapasy żywności. Dostaliśmy nieco mąki, oleju i miodu. Nigdy nie zapomnę smaku tych świeżych placków z miodem.
     Tymczasem zarządzono ewakuację i wszystko musieliśmy pozostawić. Nie można było pojąć, że wypędzani jesteśmy z domu, a nawet z miasta. Spodziewaliśmy się rychłego powrotu, więc niewielkie cenne przedmioty i dokumenty zostały ukryte i zamurowane w piwnicy. Zwlekając, trzeciego dnia rozejmu ruszyliśmy z małymi tobołkami w nieznane. Ja niosłem skórzany tornister szkolny, w którym miałem własną bieliznę i ubrania. Podobnie były przygotowane na wypadek rozdzielenia, moja siostra Basia i Matka.
     Minęliśmy barykadę i luźnymi grupami, szliśmy ul. Koszykową w kierunku zachodnim. Ujrzeliśmy przerażające ruiny i pogorzeliska. Czasem na trawnikach widać było groby oznaczone prowizorycznymi krzyżami. Przy placu Narutowicza, na schodach kościoła Św. Jakuba, leżało kilka spalonych, zwęglonych ciał. Widoku tych ludzi nigdy nie zapomnę. Za placem zostaliśmy poddani rozkazom wojska niemieckiego. Ustawionych w kolumny, poprowadzono nas do kolejowego Dworca Zachodniego.
     Późnym wieczorem zostaliśmy wtłoczeni i zamknięci od zewnątrz, w kolejowych wagonach bydlęcych. Ciasno było tak, że wszyscy cały czas stali, opierając się wzajemnie. Pociąg wielokrotnie ruszał i zatrzymywał się. W dzień stało się niewyobrażalnie duszno. Wydłubana w drewnianej podłodze wagonu dziura, służyła za toaletę. W takich warunkach przebywaliśmy prawie dwie doby.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten