Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Bogdana Lewandowskiego


foto

     Trzeciego dnia o świcie wjechaliśmy na teren Warsztatów Naprawczych Taboru Kolejowego w Pruszkowie, gdzie Niemcy urządzili obóz koncentracyjny dla wypędzonych warszawiaków. Po wyjściu z wagonów nastąpiła selekcja. Z tłumu oddzielono młodych ludzi, a pozostałych skierowano do dużego budynku. Jakieś cywilne osoby, podały nam kawałek chleba i puszkę mleka. Przechodziliśmy obok prowizorycznej umywalni. Kilka kranów nad blaszanym korytem. Niektórym udało się napić wody.
     Wszystkich zapędzono do wielkiej hali, w której pomiędzy szynami torów kolejowych znajdowały się głębokie kanały naprawcze. Wszędzie bardzo brudno, a w kanałach pełno śmieci. Tłum był tak duży, że trudno było usiąść. Ciało zmarłej obok nas kobiety, zniesiono do kanału, aby zyskać miejsce. Nocowaliśmy w tłoku. Rano, na naszych ubraniach i włosach zobaczyliśmy wszy.
     Znowu zapędzono nas do pociągu. Ruszyliśmy z Pruszkowa, wagonem bez dachu, brudną węglarką. Niektóre wagony wyposażone były w budki dla obsługi pociągu towarowego tzw. breki. Jechali w nich, pilnujący nas żołnierze niemieccy. Jechaliśmy na zachód. W Grodzisku Mazowieckim pociąg zatrzymał się przy przejeździe kolejowym. Pojawili się okoliczni mieszkańcy, którzy rzucali do wagonów, żywność. W zamian odrzucano im zwitki pieniędzy. Zapamiętałem ten drobny incydent, gdyż wkrótce zamieszkaliśmy kilkadziesiąt metrów od tego miejsca.
     Kolejny raz pociąg zatrzymał się, w miejscu gdzie tory kolejowe biegną na wysokim nasypie, przed Piotrkowem Trybunalskim W mieście tym, mieszkała szkolna koleżanka mojej matki. Nagła decyzja - uciekamy. Wyskoczyliśmy z wagonu, a właściwie spadliśmy na kamienie torowiska. Ja zbiegłem z nasypu, a Matka z Basią guzdrały się przy wagonie. Wtem rozległy się strzały. Przybiegło dwóch Niemców z karabinami. Kazali Matce i Basi powrócić do pociągu, lecz nie było to możliwe gdyż krawędź wagonu sięgała za wysoko. Basia płacząc, mówiła coś po niemiecku. Nagle zagwizdał parowóz. Niemcy musieli wsiadać do breku. Strzelili kilka razy "na postrach" i wskoczyli do ruszającego pociągu. Zbiegliśmy na dół. Jacyś ludzie wciągnęli nas poza betonowe ogrodzenie torów. Byliśmy oswobodzeni.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten