Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Eulalii Matusiak-Rudak


foto

     Znalazłam się w Pruszkowie. Tam, poza ciotką, znalazłam drugą ciotkę, matkę moich ciotecznych braci, którzy zginęli. To oni właśnie byli członkami klubu sportowego. Jeden był lekkoatletą, a drugi był piłkarzem. Są na liście strat "Skry". Oni zginęli, jeden w Buchenwaldzie, drugi w Krakowie. Byli maltretowani na Szucha.
Jak zapamiętała pani warunki obozowe w Pruszkowie?
    
Była to jakaś betonka, na której była maszyna, ta betonka była nieco wyżej i myśmy na tym przycupnęli. Potem gdzieś chodziłam między ludźmi. Tłum ludzi, ludzie leżeli, ludzie płakali, ludzie się modlili, ludzie się bili, coś sobie wyrywali.
Rozpacz w połączeniu z chaosem?
    
Z chaosem, z chęcią życia, z chęcią śmierci, z chęcią zakończenia tego. Nie umiem tego powiedzieć. Pomiędzy tym wszystkim chodziłam, bo gdzieś tam zupę jakąś dawali, jakieś pielęgniarki chleb dawały. Komuś coś zabierano, ktoś coś oddawał. Dzielono się jakimiś różańcami, nie wiem skąd ktoś miał cały pęk różańców, które rozdawał. Ktoś wyrywał, jeden różaniec się rozerwał. To były takie sceny, których ja nie umiem opisać. Chodziłam między tymi ludźmi.
     Znalazłam żonę mojego brata ciotecznego z dzieckiem, ona miała siedmiomiesięczne dziecko w czasie Powstania, ośmiomiesięczne, bo w styczniu się urodził Jurek Celejewski. Zaczęłyśmy się skupiać razem. Ja już zapamiętałam, że my byliśmy na tamtej betonce. Tam była ciotka, tamta druga ciotka też tam była, ale gdzieś później odeszła i zagubiła nam się. Była też matka tej mojej bratowej ze swoją siostrą.
Ile dni pani była w Pruszkowie?
    
Nie wiem, nie mam pojęcia. Wydaje mi się, że jedną noc tam nocowałam albo może i nie... Może to był kawałek nocy... Znowu każą wychodzić. Wyszłyśmy, w tej naszej grupce i przechodziłyśmy przez taki krzyżak kolejowy, drewniany. Niemiec stał i kierował. Przechodziłyśmy przez ten krzyżak, mnie skierował w jedną stronę, ciocię Jadzię też, bratową w drugą stronę, jej matkę w tamtą stronę i jej siostrę w tamtą stronę. Przeprowadzał selekcję. One krzyczą, że my jesteśmy rodziną. One poszły gdzieś tam i później się znalazły gdzieś na wsi, a myśmy poszły w drugą stronę, do bydlęcych wagonów.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten