Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Henryka Piotrowskiego


[...] Przechodziłem już podwórze przy ulicy Fabrycznej 14, skąd przez otwór w murze, przechodziło się na nasze podwórze przy ulicy Fabrycznej 16. I tu w samym otworze zamurowało mnie, słyszę okrzyk: "Hände hoch", i widzę duży grupę SS-manów z bronią gotową do strzału. Nim zrozumiałem, co się stało, i słowa, które były skierowane do mnie, dostałem pod żebra lufą automatu od najbliższego Niemca. Następnie na ich polecenie dołączono mnie do mężczyzn. Niemcy biegali jak opętani, wypędzali ludzi z piwnic, nie pozwalali prawie nic brać z sobą i wypędzali na podwórze. W niektórych mieszkaniach dało się słyszeć strzały, widocznie, jeśli kogoś znaleźli w jakimś ukryciu, to rozstrzeliwali. Wypędzali nas na ulicę i pędzili w kierunku ulicy Rozbrat. Dopiero tu dochodząc do rogu ulic Fabryczna - Rozbrat, ujrzałem ogrom zniszczeń i strat. Nad narożnym blokiem unosił się jeszcze ceglany obłok, a na rumowisku leżały martwe ciała ludzkie. Popędzono nas do Sejmu, tu selekcja i dalszy pochód w Aleje Szucha. Tu ponowna selekcja i przemowa w języku polskim, aby wystąpili volksdeustche oraz bandyci. Tu już z dużą starannością oddzielono nas od ludności cywilnej i dalej za ludnością cywilną popędzono nas do ulicy Rakowieckiej. Rakowiecką pędzono ludzi do Pruszkowa, a nas mężczyzn wpędzono na teren koszar. Tu pod silną eskortą, pod gołym niebem i bez żadnego posiłku przenocowaliśmy. Następnego dnia samochodami przewieziono nas na Okęcie, skąd pociągiem do Niemiec. Na ulicy Rakowieckiej dołączono nas do innej grupy Warszawiaków, tak, że cały nasz transport liczył ponad 500 ludzi.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten