Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Wandy Łabuzińskiej


     Po około tygodniowej wegetacji w Pruszkowie wywieziono nas do Generalnej Guberni.
     W Końskich na dworcu załadowano nas na furmanki i rozwieziono po sąsiednich wsiach. Ja z mamą znalazłyśmy się we wsi Skąpe wieczorem i rozkwaterowano nas po gospodarstwach. Na drugi dzień rano, była to niedziela, mama rozejrzała się po wsi i zobaczyła dworek. Razem ze mną poszła do właścicieli, którzy poczęstowali nas śniadaniem. Następnie mama poprosiła gospodarzy, czy mogliby przyjąć nas do siebie, ale nie dostała żadnej odpowiedzi. Podczas śniadania przyszła też inna czteroosobowa rodzina z Warszawy też prosząc o pomoc. Wtedy gospodarz oświadczył, że przyjął nas i więcej nie może przygarnąć i tak zostałyśmy do czasu wyjazdu do Tomaszowa Mazowieckiego. W Skąpym również nie miałyśmy spokoju, w nocy do gospodarzy przychodzili partyzanci po żywność dla chłopów z lasu. W lasach kieleckich było bardzo dużo wojsk partyzanckich.
     Mama napisała list do babci Stefanii Łabuzińskiej, informując o naszej aktualnej sytuacji, że żyjemy i że jesteśmy na wsi bez żadnych środków, odzieży itp., a zbliżała się zima. Babcia Stefcia napisała list, że wysyła nam paczkę tylko musimy zgłosić się do Tomaszowa Mazowieckiego do pani Betig.
     Po otrzymaniu tej wiadomości gospodarze oświadczyli, że nie możemy już wracać do nich. Tak rozpoczęła się nasza wędrówka do nikąd.
     Jadąc do Tomaszowa Mazowieckiego w pociągu w przedziale spotkałyśmy polskiego kolejarza, który mieszkał przy dworcu kolejowym. Zabrał nas do siebie na noc, ponieważ zbliżała się godzina policyjna. Z żoną nakarmili nas i położyli spać po trudach podróży. Rano po śniadaniu gospodarz oświadczył, że pani Betig jest szefem gestapo w Tomaszowie Mazowieckim, że córka zaprowadzi nas pod wskazany adres i jeżeli by nam coś groziło, możemy wracać do nich i będziemy razem z tą wspaniałą rodziną czekać na wyzwolenie.
     Okazało się, że pani Betig nie miał nic wspólnego z szefami gestapo i przygarnęła nas do siebie i tam mieszkałyśmy do wyzwolenia, to jest do 17 stycznia 1945 roku, a nawet do powrotu do Warszawy w lutym 1947 roku.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten