Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Jadwigi Kowejszy


foto

     Po jakimś czasie przewieziono nas pociągiem osobowym do obozu przejściowego w Pruszkowie. Pamiętam, że gdy znaleźliśmy się już w pociągu, przez uchylone jeszcze drzwi jacyś ludzie z peronu podawali nam w pośpiechu butelki z wodą i z mlekiem. Mój ojciec chwycił jedną z butelek. Dorośli ustalili, że mleko będzie dla dzieci, a woda dla pozostałych. Zapamiętałam ten fakt, ponieważ bardzo byłam spragniona; było gorąco, świeciło słońce, a w wagonie było duszno. Mój brat był wówczas chory na biegunkę i rodzice nim się głównie zajmowali. Podróż nie trwała długo.
     Po wyjściu z pociągu znaleźliśmy się w jakimś dużym baraku, gdzie w tłumie spotkaliśmy babcię i dziadka. W baraku było bardzo ciasno i duszno. Siedzieliśmy na brudnej podłodze, na jakiś szmatach. Byłam bardzo głodna. Nagle ludzie się ożywili, bo zaczęto rozdawać zupę z kotła. Ponieważ nie mieliśmy żadnego naczynia, ojciec obtłukł otrzymaną butelkę i przyniósł w niej trochę zupy. Jednak mama nie pozwoliła mi jej dać z obawy, że w butelce pozostały okruchy szkła. Rozżalona bardzo się rozpłakałam, mimo, że babcia podała mi kawałek suchego chleba. Nie mogłam go ugryźć i ze zmęczenia i głodu zasnęłam.
     Kiedy obudziłam się następnego ranka, zapuchnięta i obolała, stwierdziłam, że ojca przy nas nie było.
     Po latach dowiedziałam się, że w obozie odbyła się wówczas selekcja, po której mężczyźni wysłani zostali transportem do obozu Sachsenhausen koło Oranienburga.
     Natomiast kobiety z dziećmi i starców zapakowano do wagonów towarowych i wywieziono do Łowicza.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten