Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Jadwigi Kowejszy


foto

     Oczekiwanie na powrót taty przedłużało się. Nasz ojciec nigdy z obozu nie wrócił. Pozostało po nim kilka listów, z których wynika, że był więźniem Sachsenhausen o numerze 91260 Blok 8 D. Rodzina już w 1946 r. podjęła poszukiwania przez Czerwony Krzyż, niestety, nie było po nim śladu. Sytuację wyjaśnił dopiero powrót kolegi ojca, pana Józefa Leskiego, który był razem z nim w w/w obozie. Z relacji tego pana dowiedzieliśmy się, że nasz ojciec zginął podczas ewakuacji obozu w dniu 23.04.1945 r. Jako ciężko chory nie miał siły iść w kolumnie więźniów i prawdopodobnie został zastrzelony przy szosie.
     Na podstawie relacji pana Leskiego Sąd Okręgowy w Warszawie, w lutym 1948 r. uznał ojca za zmarłego.
     Po powrocie do Warszawy mama podjęła pracę w kuchni jednostki wojskowej. Praca odbywała się na dwie zmiany, a my z bratem plątaliśmy się wokół domu z kluczem uwiązanym na sznurku do czasu, aż trzeba było iść do szkoły. Zarobki mamy były niewielkie, a renta po ojcu była bardzo skromna toteż przez nasze dzieciństw przewijały się bieda i głód.
     Po latach moja wnuczka była zdumiona, gdy dowiedziała się, że w dzieciństwie nie miałam prawie żadnych zabawek.
     Wojna, utrata domu i ojca spowodowały w nas zachwianie poczucia bezpieczeństwa, a sieroctwo obniżyło ocenę własnej wartości. Odczucia te rzutowały na dalsze lata naszego życia. Lęk przed głodem u mojego brata spowodował, że do dziś musi mieć zawsze po brzegi wypełnioną lodówkę. Mnie natomiast przez wiele lat prześladowało poczucie wyobcowania. W żadnym z kolejnych domów nie czułam się na swoim miejscu.
     Oboje z bratem, aby pomóc mamie, zdecydowaliśmy się na szkoły zawodowe i szybkie podjęcie pracy. Nie poprzestaliśmy na tym, bo mama, jak testament, przekazała nam pragnienie ojca, aby jego dzieci zdobyły wykształcenie.
     Co jakiś czas podejmuję próbę odszukania śladów po ostatnim okresie życia mojego ojca. Na razie bez rezultatu. Świadkowie nie żyją, a z Międzynarodowego Biura Poszukiwań w Arlosen otrzymałam informację, że dokumentacja obozu uległa zniszczeniu.
     Obecnie moim największym pragnieniem jest odnalezienie miejsca pochówku ojca. Nie wiem, czy jest na to szansa poprzez kontakt z Muzeum Pamięci w Sachsenhausen?

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten