Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Bohdana Kapicy


     My na razie życie w Warszawie rozpoczęliśmy od poszukiwań ojca. Wizyta w Szpitalu Wolskim nie przyniosła innych wiadomości niż te, które uzyskaliśmy w Leśnej Podkowie od siostry Salomei. Piesza wyprawa na Grochów, w celu dowiedzenia się, co dzieje się z dwiema ciociami (mamy siostrami), dała lepsze wyniki. Jedną ciocię mieszkającą na ulicy Osieckiej 56 zastaliśmy z całą rodziną, to jest mężem i córką, drugą ciocię mieszkającą na ulicy Hetmańskiej 8 zastaliśmy z młodszym synem, starszy razem z mężem wywieziony został przez Niemców w dniu 4 sierpnia, najmłodsza córka była u wujka rodziny. Pomimo, że ciocie nie miały zniszczonych mieszkań, mama nie chciała zatrzymać się u jednej z nich. Wolała wrócić na Dworską. Tu w krótkim czasie mieszkanie państwa Rybaków dało schronienie kilku rodzinom. Codziennie dom odwiedzany był przez byłych mieszkańców. Jedni przyjechali, aby zobaczyć jak wygląda, pozostawili adres dla rodziny, o ile się zgłosi i sami wracali do innych miast, gdzie zamieszkali w domach opuszczonych przez ludność niemiecką uciekającą przed wojskami rosyjskimi. Inni zatrzymywali się, prowizorycznie remontowali wypalone mieszkania i rozpoczynali pracę w swoich dawnych miejscach pracy, o ile istniały. Wkrótce wróciła żona pana Rybaka razem z synem, byli wywiezieni z Pruszkowa do Niemiec jeszcze tego dnia, co nas wysiedlono z Warszawy. Ze względu na dużą ciasnotę, w mieszkaniu dwuizbowym mieszkało nas 14 osób, my przenieśliśmy się do warsztatu. Mama nie podejmowała decyzji o remoncie mieszkania, ponieważ nie dopuszczała myśli o śmierci ojca i jeszcze czekała na powrót. Sama podjęła pracę w Starostwie Warszawa Wola w charakterze kasjerki. Ja od kwietnia 1945 roku rozpocząłem naukę w 2 klasie gimnazjum im. generała Sowińskiego przy ul. Młynarskiej 2. W marcu rozpoczęliśmy zajęcia w szkole od zwożenia ławek ze zburzonych szkół z całej Warszawy i porządkowania budynku szkolnego. W gimnazjum wznowiłem działalność w ZHP, a po wiecu 1-majowym na placu Teatralnym wstąpiłem do ZWM, koła przy dzielnicy Warszawa Wola na ulicy Bema 70.         
     Wygląd naszego mieszkania zmieniał się każdego dnia, sprzątnęliśmy gruz z chodników i bramy wyjściowej, prowizorycznie naprawiono schody. W końcu maja odwiedziła nas, moja koleżanka ze szkoły podstawowej Hania Maciejewska, w czasie Powstania mieszkała na ul. Górczewskiej 15. Opowiedziała ona swoje przeżycia z dnia 5 sierpnia 1944 roku i powiedziała, że spotkała mego ojca w szopie fabryki, o której mówiła nam siostra Salomea. Podeszła do niego i zapytała o mnie, odpowiedział jej: "że nie wie, co jest z nami, ale jeżeli spotka się ze mną, to prosił ją, aby mi powiedział, gdzie go widziała". Ojciec koleżanki również tego dnia został rozstrzelany. Ona z matką, oraz młodszym bratem i siostrą zostały po odwołaniu egzekucji, wyprowadzone za Ulrychów i przebywały w jakimś dworze do wyzwolenia Warszawy. Dom ich został spalony, więc zamieszkali w maleńkim pokoiku na poddaszu na ul. Jasnej 17. Oświadczenie koleżanki oraz uroczystość żałobna, jaka dobyła się na miejscu masowej egzekucji w pierwszą rocznicę, to jest 5 sierpnia 1945 roku, jak również odsłonięcie tablicy pamiątkowej w holu Szpitala Wolskiego, oraz wręczenie mamie odznaczenia pośmiertnie przyznanemu ojcu, zachwiało nadzieję na powrót ojca. Mama otrzymała rentę po poległym ojcu, jako żołnierzu Powstania. W tej sytuacji rozpoczęliśmy przy pomocy sąsiadów i kolegów ojca remont mieszkania.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten