Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Angeliki Józefowicz


foto
  III. Eskapada z Zakopanego do Warszawy

     Jest luty (chyba trzecia dekada). Zimno i śnieżnie. Wczesnym ranem wyruszamy do Warszawy. Dziadek i mama ciągną sanki. Ja z trudem drepczę za tym dziwnym wehikułem.
     Od Nowego Targu nie są to już sanki, a terkoczący wózek na kółkach, które co chwila odpadają. W końcu wózek zostaje porzucony, a mama i dziadek zamieniają się w tragarzy.
     Wędrówka trwa kilkanaście dni.
     Przemieszczamy się pieszo, ale także na chłopskich wozach, odkrytą węglarką, w parowozie i nie pamiętam, czym jeszcze.
     Najwspanialej było nocą w parowozie. Ciepło i głęboki sen na legowisku z sianem. W tym sianie gubię złotą broszeczkę (przypinkę do kaptura futerka), co wywołuje wściekłość mamy. Obarcza odpowiedzialnością dziecko za bezmyślność dorosłych. Wszyscy szukają tej diabelnej broszki, która podobno miała być zapłatą dla maszynisty.
     Maszynista bierze w obronę małą, zapłakaną dziewczynkę i częstuje nas jakimś gorącym, słodkim płynem. Niestety, prowadzony przez niego pociąg nie jedzie do Warszawy. Do miasta kierowane są wyłącznie pociągi z radzieckim wojskiem.
     Mama pertraktuje z "ruskimi", których zachwyt budzi jej zegarek. Z czarnym cyferblatem i fosforyzującymi cyframi.
     Ten zegarek stanowi bilet do towarowego wagonu w składzie pociągu, którym jadą żołnierze. Dojeżdżamy gdzieś w okolice Warszawy, skąd pieszo docieramy do naszego domu, a dokładnie mówiąc do zgliszcz domu. Po powstaniu padł ofiarą Niemców - podpalony jak wiele nie zburzonych wcześniej kamienic.
     Jest początek mroźnego marca 1945 roku.
     Wraz z innymi, napotkanymi bezdomnymi przeprawiamy się przez zamarzniętą Wisłę, by dotrzeć do Płud - podwarszawskiego domu sióstr babci.
     W tym domu spotyka się prawie cała rodzina - babcia, siostry i bracia mamy. Wszyscy stracili swoje mieszkania w Warszawie.
     Radosne powitania przez łzy. Rodzina przeżyła w komplecie. Babcia konstatuje: "To Opatrzność Boska" i deklaruje, że każdego roku w podzięce będzie pielgrzymować do Częstochowy. Słowa dotrzymała.
    Dla warszawskiej rodziny, która utraciła wszystko, co materialne rozpoczęła się kolejna walka o godną egzystencję.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten