Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Bohdana Stanisława Dąbrowskiego


     W okresie okupacji hitlerowskiej zamieszkiwałem w Warszawie przy ul. Sękocińskiej 16 m. 25. [...]
     W naszym mieszkaniu w Warszawie przed wybuchem Powstania była moja babka Amelia Dąbrowska lat około 80-ciu, ja, siostra moja Małgorzata, matka Jadwiga, siostry ojca Maria i Zofia, niania Zofia Orłowska lat około 60 i sierota wychowywana przez Zofię Dąbrowską. Antonina Osińska lat 11, córka Jadwigi Dąbrowskiej siostry mego ojca. Tak się złożyło, że Jadwiga Osińska z domu Dąbrowska zmarła podczas porodu, a jej mąż Leon w rok po niej. Mieszkał jeszcze sublokator Józef Maks, który był oficerem polskim i ukrywał się u nas. W pobliskim domu mieszkała jego żona, imienia nie pamiętam, z dwiema córkami Hanną i Zofią oraz jego siostrą, imienia nie przypominam. Po wybuchu Powstania wszystkie wymienione wyżej osoby z rodziny Maksa przeniosły się do naszego mieszkania. Nadmieniam, iż mieszkanie było dość duże, trzypokojowe, Maks zajmował oddzielny pokój. Przebywaliśmy w mieszkaniu zaledwie przez kilka dni później w obawie przed działaniami wojennymi kryliśmy się w piwnicy tego samego budynku.
     Z tego, co sobie przypominam, matka wróciła z opóźnieniem z pracy, już po wybuchu Powstania, gdyż w drodze powrotnej zaszła do Wandy Żarskiej zamieszkałej przy ulicy Grójeckiej. Po powrocie matki zapamiętałem, że pocisk armatni z działa kolejowego uderzył w szczyt naszego domu, przebijając ściany trzech mieszkań, lecz na szczęście nie wybuchł.
     Wkrótce po tym wydarzeniu w mieszkaniu sąsiadów Dąbrowskich, gdzie mieszkały dwie panie Dąbrowskie, w tym żona pułkownika przebywającego w tym czasie w oflagu, doszło do tragedii. Do tego mieszkania udały się moja ciotka Zofia Dąbrowska i siostra Maksa, której imienia nie pamiętam. Ja też tam byłem. Wymienione przez mnie kobiety stanęły koło okna. Widocznie zauważył je snajper niemiecki i oddał strzał, przy czym pocisk trafił w głowy ich obu. Poniosły śmierć na miejscu.
     Zwłoki ich pochowano na podwórku naszej kamienicy przez moją matkę i Maksa. Nadmieniam, iż Maks występował pod nazwiskiem "Wiśniewski".
     W dniu 10 sierpnia 1944 roku pojawili się na naszej ulicy żołnierze niemieccy i ukraińscy. Wypędzali nas z piwnic na ulicę. Myśmy znaleźli się na ulicy Sękocińskiej, a następnie na ulicy Szczęśliwickiej. Tą ostatnią ulicą i Grójecką doszliśmy do Opaczewskiej, gdzie znajdował się "Zieleniak". W późniejszym czasie, gdy powróciliśmy z Niemiec, nasz dom był wypalony, z czego wnioskuję, że zniszczono go celowo. Na "Zieleniaku" przebywaliśmy przez kilka godzin, po czym popędzono nas na Dworzec Zachodni i kolejką elektryczną zawieziono do Pruszkowa.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten