Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Bohdana Stanisława Dąbrowskiego


     Transport, którym wywieziono nas z Pruszkowa trafił do obozu w Oranienburgu pod Berlinem. Dokonano tam następnej selekcji oddzielając od kobiet i dzieci - mężczyzn. Ile w obozie tym czasu spędziliśmy, nie pamiętam. Cały czas byliśmy przetrzymywani na dużym placu apelowym, gdzie sporządzono (ustawiono) przenośne kible. Tam na placu w tłumie przywiezionych ludzi spotkaliśmy Wandę Żarską, moją ciotkę z Warszawy i jej córkę Hannę. Przyjechały tym samym transportem, lecz w innym wagonie. Od tego czasu trzymaliśmy się razem. Z Oranienburga zostaliśmy wywiezieni do obozu w Bergen-Belsen, a stamtąd z kolei do Lerthe.
     W Bergen-Belsen umieszczono nas w olbrzymich namiotach prostokątnych. Na ziemi znajdowała się słoma starta na sieczkę. Byliśmy tam przez miesiąc lub dwa. Do pracy nie chodziliśmy. Z Bergen-Belsen przewieziono nas do Lerthe. Tam zakwaterowano w barakach. Wraz z nami były Żarskie. Nadal nie zatrudniono nas. W obozie przejściowym w Lerthe przebywaliśmy krótko, najwyżej dwa tygodnie. W Lerthe załadowano nas do wagonów osobowych i przewieziono do Braunschweigu, skąd autokarem z przyczepą dotarliśmy do Walbecku.
     Był to obóz tymczasowy. Mieszkaliśmy w opróżnionym spichrzu, do którego wstawiono prycze. Właściwy obóz budowano nam dopiero w lesie, w odległości około 2 km. Okoliczni rolnicy wykorzystywali nas do prac polowych i różnych innych. Między innymi pracowała w Walbecku moja matka i Żarska, a także my dzieci. Kiedy znaleźliśmy się w obozie matkę i Żarską skierowano do fabryki. Matka obsługiwała 8 aparatów tokarskich wykonujących części do samolotów. Fabryka była zlokalizowana w wyrobisku po kopalni soli potasowej na głębokości około 400 metrów. Często musiała udawać się na poziom 800 metrów. Żarska pracowała wraz z nią, nie wiem, czy przez cały czas, gdyż były różne zmiany.
     W obozie były Ukrainki, Holendrzy, Włosi, Francuzi, Polacy, a właściwie Polki z dziećmi. Dzieci, a szczególnie chłopców zatrudniono do noszenia wody, zbierania drewna w lesie i przy innych pracach porządkowych.
     Nie wiem, w jakim obozie Wanda Żarska zachorowała na dyzenterię. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności matka zabrała ze sobą krople miętowe i kostki cukru. Dawała je Żarskiej jako jedyny środek leczniczy. Żarska wróciła do zdrowia.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten