Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Janusza Koska


foto

     Na drugi dzień rano rozpoczęła się selekcja, to znaczy z hali fabrycznej wychodziło się w miejsce, gdzie stało kilku gestapowców. Wśród nich, były tam dwie kobiety w mundurach SS. Skierowywali oni wychodzących na lewą lub na prawą stronę. Ci, którzy przeszli na lewo, według słów sióstr PCK, które zajmowały się nami wieczorem, prawdopodobnie znajdą się w Generalnej Guberni, natomiast ci, którzy byli skierowani na prawo, zostaną wywiezieni na roboty do Niemiec. W obozie przejściowym w Ursusie, spaliśmy w hali fabrycznej na betonie i niczego nie dano nam do jedzenia. Siostry PCK wyszukiwały chorych, aby udzielić im pomocy w punkcie sanitarnym. Te osoby miały szansę uzyskania zwolnienia. Moja babka, ciotka z 6-letnią córką, stryj z żoną i teściową, zostali skierowani na lewo. Matkę i mnie skierowano na prawą stronę. Z dużej grupy ludzi zebranej po prawej stronie, udało się matce i mnie przejść na lewą stronę przez dziurę w siatce ogrodzeniowej, przy której stał żołnierz z Wehrmachtu. Matka zdjęła biżuterię z ręki oraz złoty zegarek, które chciała dać żołnierzowi, ale on odwrócił się do nas plecami. Szybko przeszliśmy przez tę dziurę. W drugiej części obozu przebywaliśmy około 1 godziny. Czwórkami poprowadzono nas w kierunku bramy. Stali tam Niemcy z SS i przypatrywali się wychodzącym. Matka mówiła do mnie, abym się schylił. Jako 14- letni chłopak miałem 1,70 m i trudno było mi się zgarbić. Udało nam się przejść i dotarliśmy na peron, na który został podstawiony pociąg. Wsiedliśmy do odkrytych wagonów, do których wtłoczono wiele osób. Nie było tam żadnych ławek i trzeba było cały czas stać. Mieszkańcy Ursusa, stojący z drugiej strony peronu, starali się podać nam chleb. Matka nie pozwoliła mi jeść dużo świeżego chleba, gdyż po takiej 2-miesięcznej głodówce, mógłbym się rozchorować. 
     Wreszcie pociąg ruszył, a my nie wiedzieliśmy, dokąd jedziemy. Zatrzymaliśmy się w Pruszkowie. Wiedzieliśmy już w czasie Powstania Warszawskiego, że wysyłano warszawiaków do obozu przejściowego w Pruszkowie. Wyjechaliśmy stamtąd w godzinach popołudniowych, doczepieni do składu pruszkowskiego.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten