Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Jadwigi Szczęścik-Peruckiej


foto

       Chcę powiedzieć, że po Powstaniu, kiedy miałam już 6-7 lat, to byłam takim dzieckiem, że mama nie mogła mnie zostawić w domu nawet na 5 minut, bo ja wszędzie widziałam trupy. Jak zostałam w mieszkaniu, to mi się zdawało, że ja widzę wszędzie trupy. Moja mama chodziła ze mną do lekarzy, bo bała się, że ja uraz jakiś będę miała. Miałam ten uraz bardzo długo. 
     Mając 18 lat, byłam już dorosłą panienką, nie zostawałam sama w domu wieczorem, nie chodziłam sama do piwnicy, bo się bałam trupów. Bałam się ciemności i ciągle widziałam trupy, nawet jako dorosła kobieta, wyszłam za mąż dosyć wcześnie, ciągle chodził za mną ten lęk, nie mogłam iść w ciemności, bo widziałam trupy, takie jak wtedy widziałam w piwnicy na Olesińskiej. To byli ludzie, którzy mieli na przykład otwarte usta, wybałuszone oczy. Ten widok we mnie pozostał na całe życie, ten lęk miałam cały czas. Teraz powiem, kiedy ten lęk straciłam. Straciłam ten lęk wtedy, kiedy umarła moja mama. Miałam 24 lata, moja mama miała 54 lata, kiedy zmarła, i ja przestałam się bać trupów. Mając 24 lata pozbyłam się tego lęku, potrafiłam sobie iść sama do piwnicy, nawet na cmentarz nie bałam się iść sama.

Potem już ten lęk nie wrócił?
      Nie wrócił. Wszyscy w rodzinie twierdzili, że ja miałam ten lęk dlatego, że zawsze moja mama ze mną poszła. Moja mama mnie rozumiała, że ja się boję, na przykład ojciec, albo moja siostra mówiła: "Słuchaj, masz 20 lat i się boisz iść do piwnicy?!" A ja mówię: "Boję się." Moja mama mówiła: "Dobrze, dajcie jej spokój, ja z nią pójdę", chociaż już byłam mężatką. Nie potrafiłam pójść, miałam taki lęk. Pozbyłam się tego lęku, tego widzenia tych trupów, po śmierci swojej mamy. Nie wiem, jak to w ogóle wytłumaczyć.

Na ulicy Olesińskiej jest w tym miejscu tablica pamiątkowa poświecona pamięci pomordowanych.        
Tak, pod numerem 5.

Pani poszła w to miejsce?
       Tak, chodzę co roku.

A kiedy poszła pani po raz pierwszy?
     Po raz pierwszy poszłam w pierwszą rocznicę Powstania, poszłam ze swoją mamą. Moja mama tam chodziła, bo tam zginęła moja siostra rodzona i mój dziadek, czyli mamy ojciec. Chodziliśmy tam co roku, zapalaliśmy świeczki, bo nie mieliśmy grobów, nie mieliśmy ciał naszych najbliższych. Tam była nasza pamięć. Chodziliśmy, zapalaliśmy lampkę, kładliśmy kwiatek. Ja do dzisiejszego dnia tam chodzę z moją siostrą, z moim bratem, który urodził się w 1948 roku, więc tego zupełnie nie pamięta. Chodzimy tam zawsze w rocznicę, 4 sierpnia, zawsze, co roku tam chodzimy.

A jak pani poszła tam po raz pierwszy, z mamą, czy to się od razu wszystko pani przypomniało, czy ten strach się spotęgował?
     Nie pamiętam tego, nie pamiętam, bo ja miałam wtedy 6 lat. Pamiętam, że chodziłam tam z mamą, jak już byłam dziewczynką, chodziłam do szkoły, do pierwszej, drugiej klasy. Mieszkałam na Okęciu, moja mama co roku ze mną przyjeżdżała na Olesińską.

Mama chciała panią tam zabierać?
     Tak, mama mnie zabierała.

Nie uważała, że pani nie powinna, jako małe dziecko, tam chodzić, bo to się przypomina ta tragedia? Nie było takiej sytuacji?
      Tak dokładnie w tej chwili, to nie pamiętam. Nie potrafię powiedzieć. Na to pytanie, które mi pan zadał, nie potrafię powiedzieć, czy to było zaraz po Powstaniu. Może mama mnie nie zabierała tak od razu, bo ja byłam taka strasznie zalękniona po tym Powstaniu. Ja wspominałam o tym, że kiedy miałam 6-7 lat, mama nie mogła mnie w ogóle zostawić w mieszkaniu, ja musiałam chodzić z mamą wszędzie. Ja to pamiętam, że ja zostałam w biały dzień, już nie mówię wieczorem, jak mama wyszła po wodę, czy gdzieś i zostawiła mnie na chwilę w mieszkaniu, to mi się zdawało, że ja widzę trupy. Ja to zawsze opowiadałam mamie. Mama chodziła ze mną nawet do lekarza. Lekarz prosił mamę, żeby mnie nie zostawiała. Ten lęk mi przeszedł jak miałam 10-15 lat, natomiast bałam się ciemności. 
      Mając nawet 20 lat nigdy nie poszłabym tam, gdzie było ciemno. W ciągu dnia zostawałam już w domu i nie widziałam już tych trupów, ale do ciemnych pomieszczeń nie chciałam wchodzić, bo mi się wydawało, że widzę trupy. To była autosugestia, bo ja nie mogłam nikogo widzieć. Bardzo kochałam mamę i bardzo byłam z nią związana. Po śmierci mojej mamy bardzo chciałam, żeby moja mama mi się pokazała i czasami chodząc gdzieś do piwnicy czy na górę, w ciemności, nie zapalałam światła, prosiłam Boga, żeby mi się mama pokazała. Nigdy mi się nie pokazała, nigdy jej więcej nie zobaczyłam. 
     Natomiast po śmierci mamy, ten lęk mi jakoś minął, nie wiem jak to wytłumaczyć, chyba nikt nie potrafi tego wytłumaczyć.

A jak się pani ułożyło życie? Gdzie pani chodziła do szkoły po wojnie?
      Po Powstaniu chodziłam do szkoły na Okęciu, tam gdzie mieszkałam. Skończyłam szkołę powszechną na Okęciu. Mama bardzo o mnie dbała, zaprowadzała mnie, bo miałam ten lęk po Powstaniu, wszystkiego się bałam, byłam taka zalękniona. Potem skończyłam szkołę powszechną, miałam 14 lat.

A gdzie zdawała pani maturę?
     W technikum geologicznym na ul. Grójeckiej. Poszłam do technikum geologicznego, to było pierwsze otwarte technikum geologiczne, na tyłach [Liceum] Kołłątaja, tam zrobiłam maturę.

I później poszła pani na studia?
     Tak. Na Geologię. Potem życie miałam takie różne, bo bardzo wcześnie wyszłam za mąż. Teraz, jako dorosła, już starsza kobieta, układam sobie to tak chronologicznie, uporządkowuję sobie to Powstanie Warszawskie.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
 
search szukaj
 
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten