Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Zbigniewa Rajmunda Gnassa


  MUZEUM HISTORYCZNCZE M. ST. WARSZAWY

Zbigniew Rajmund Gnass

Lat 14, w czasie Powstania Warszawskiego mieszkał przy ul. Wilczej 66 i pełnił służbę w Harcerskiej Poczcie Polowej w Śródmieściu Południowym.

WSPOMNIENIA Z DNI, W KTÓRYCH OPUSZCZAŁEM WARSZAWĘ PO ZAKOŃCZENIU POWSTANIA
W 1944 r.

     Od 1935 roku do zakończenia Powstania mieszkałem w domu przy ul. Wilczej 66 m. 2 z rodzicami, babcią i dwoma siostrami. W czasie Powstania Warszawskiego jako ochotnik pełniłem służbę w Harcerskiej Poczcie Polowej.
     W dniu 4 X 1944 roku otrzymaliśmy polecenie opuszczenia domu. Około południa w grupie innych mieszkańców zaczęliśmy iść w kierunku placu przed Politechniką, lecz do wieczora dotarliśmy zaledwie do ul. Śniadeckich, gdzie dostaliśmy nocleg w budynku w pobliżu placu.
     Następnego dnia rano ruszyliśmy w kolumnie wypędzonych ulicą 6 Sierpnia w kierunku Ochoty. Ponieważ moja babcia miała bardzo duże trudności poruszania się, a my byliśmy skrajnie wyczerpani, w bardzo złej kondycji fizycznej, do południa dotarliśmy zaledwie pod bramę stacji filtrów, pilnowaną przez żołnierzy niemieckich w mundurach lotników.
     Ojcu udało się ich przekonać, że dla uratowania życia babci musimy ją donieść do pobliskiego Szpitala Dzieciątka Jezus przy ul. Koszykowej. Po długim oczekiwaniu, Niemcy wyrazili zgodę na opuszczenie przez nas kolumny. Całą rodziną ruszyliśmy ulicą Suchą w kierunku szpitala, w strachu, że możemy być zastrzeleni za próbę ucieczki.
     Do szpitala jakoś dotarliśmy i dzięki pomocy znajomego lekarza przyjęto nas jako ciężko chorych i położono na szpitalnych łóżkach.
     Następnego dnia dołączono nas do transportu chorych, którzy mieli być przewiezieni do szpitala w Milanówku. Samochód jechał szosą w kierunku Włoch. Przed wyjazdem ojciec w jakiś sposób przekupił kierowcę i konwojenta, żeby po drodze pozwolili nam wysiąść, że względu na zły stan zdrowia babci.
     Na wysokości stacji EKD w Rakowie, w strugach ulewnego deszczu i zapadającego zmroku, opuściliśmy pojazd i zostaliśmy sami, ale wolni. Miejsce, w którym wysiedliśmy, było wcześniej zaplanowane, gdyż w pobliżu znajdowało się gospodarstwo ogrodnicze bliskich znajomych ojca. Mimo, że nic nie wiedzieli wcześniej o naszym przybyciu, przyjęli nas serdecznie, nakarmili i dali schronienie i możliwość mieszkania u nich do końca wojny. Opuściliśmy ich dopiero w styczniu 1945 roku. Między naszymi rodzinami zawiązała się serdeczna przyjaźń, która już w kolejnym pokoleniu trwa do dzisiaj.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten