Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Haliny Kowalskiej matki miesięcznego Pawła


     U końca tej podróży czekały na nas pociągi, które dowiozły nas do Pruszkowa, gdzie zostaliśmy wchłonięci przez ogromne, puste hale nieczynnej parowozowni. Ludzie mościli sobie posłania ze swoich tobołków, płaszczy lub kładli się i zasypiali na gołym betonie. Nazajutrz Niemcy oddzielali młodych i zdrowych z przeznaczeniem na roboty do Niemiec. Dzieci i starcy mieli być odtransportowani do Starachowic i Częstochowy, gdzie udzielały im pomocy RGO i okoliczni mieszkańcy. Ja wraz z chorymi zostałam przeniesiona do budynku "szpitalnego" na terenie obozu, gdyż miałam stanąć przed niemieckim lekarzem. Ten "szpital" różnił się od poprzedniego pomieszczenia tylko tym, że na betonowej podłodze rozrzucona była słoma. Byli tam jednak również polscy lekarze i polskie sanitariuszki, którzy w miarę swych sił i możliwości nieśli pomoc. Otrzymałam dla swego synka ciepłe mleko, a dla siebie trochę zupy. W dzień siedziałam przed barakiem w cieple wrześniowego słońca, dawno nie oglądanego. Porozkładałam na trawie do wysuszenia przeprane pod pompą pieluszki i wpatrywałam się w mego synka. Twarzyczka jego skurczyła się jakby i wydawała się coraz bledsza. Od czasu do czasu popiskiwał cichutko.
     Wreszcie stanęłam przed obliczem niemieckiego lekarza i otrzymałam zwolnienie z obozu. Zachowałam ten dokument do dzisiaj.
     Zatrzasnęły się poza mną bramy piekieł. Czułam się ocalona. Wprawdzie rozdzielono mnie z matką, babcią i mężem, straciłam całe swoje mienie tak, że wyszłam dosłownie w jednej koszuli, ale uratowałam to, co najcenniejsze - moje dziecko.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten