Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Władysława Sali


foto

     Dzień następny witał nas słabszym ostrzałem i wiadomościami, w które nie bardzo chcieliśmy wierzyć, że ludzie wywieszali białe flagi, że będzie kapitulacja. Uwierzyłem na własne oczy, gdy przed domem Koseckiego, jedynym domem łączącym nas z wolnym Mokotowem, zobaczyłem Niemców przeszukujących teren nas oddzielający. Wpadłem z tą wiadomością do kuchni, w której gotowało się w dużych kotłach ostatnie pożywienie, zachowane troskliwie przez naszą intendentkę Janinę Sala na ostatnią godzinę. Wezwałem do spokoju i wziąwszy pędzel w rękę wymalowałem na dykcie duży napis: WAISENHAUS (SIEROCINIEC). Nim zdążyłem go powiesić, ryknęły do mnie chrapliwe głosy: „Rrraus, raus, raus!".
     Wywołałem chłopców i personel z suteryn, ustawiłem wszystkich w szereg i tak jak mi wskazywała ręka żandarma poprowadziłem ku ulicy, wzdłuż mogił, które jeszcze tak niedawno sami tu wznosiliśmy. Najmniejsza z nich należała do 10-letniego Józia Błaszczyka, którego rozerwał granat w chwili, gdy wchodził po wodę do naszej studni na podwórzu.
     Szedłem pierwszy prowadząc pod rękę dwie nasze córki - 10-letnią Danusię i 6-letnią Marysię, za nimi parami szli chłopcy i personel. Pochód zamykała żona Janina, niosąc na rękach ciężko chorego syna. Żandarmi prowadzili nas środkiem ulicy Puławskiej w stronę południową, pokrzykując według swego zwyczaju, na co nasi chłopcy zupełnie nie zwracali uwagi, a nawet pomrukiwali sobie dosyć głośno: „Myśmy przyszłością narodu". Niosłem w ręce duży słój z wodą i na grzbiecie plecak na marchew, którą zamierzałem pobrać z naszej fermy ogrodniczej, znajdującej się niedaleko nas. Szliśmy strasznie wolno, więc mogłem myśleć szybko: Co będzie? Czy tak jak z dziećmi Janusza Korczaka? Zbierałem myśli do decyzji.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten