Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Stefana Marczaka


Następnego dnia rano to znaczy 18 stycznia 1945 roku wziąwszy swój tobołek wyruszyłem wraz z moją babcią pieszo w kierunku Warszawy. Dzień był mroźny i wiał przenikliwy wiatr. Szosa, jej pobocza i przyległe rowy przedstawiały żałosny widok - usłane były trupami niemieckich żołnierzy i zniszczonym hitlerowskim sprzętem wojskowym. Po kilku kilometrach trudnego marszu udało się nam zabrać na wojskową ciężarówkę radziecką, której uczynny kierowca podwiózł nas do przedmieść Warszawy. Szliśmy ulicami zburzonej straszliwie stolicy, która sprawiała widok miasta wymarłego. Oglądany przez nas rozmiar zniszczeń był bez porównania większy od tego, który widzieliśmy w połowie sierpnia 1944 roku. Wszystkie bez mała budynki i inne budowle legły w gruzach bądź zostały spalone. Szło się z trudem wąskimi ścieżkami biegnącymi wzdłuż jezdni, których pozostała część oraz cała szerokość chodnika zasypane były gruzem zmieszanym z plątaniną żelastwa. Na placach, skwerach, stertach gruzów, które pozostały tylko po zburzonych domach widać było gąszcz krzyży. Panowała cisza i pustka. Gdzieniegdzie dopiero pojawiali się ludzie; byliśmy jednymi z pierwszych, którzy przybyli do wyzwolonej Warszawy.
     Zapadał zmrok, gdy zmęczeni i zziębnięci, dotarliśmy w okolice placu Piłsudskiego. Tutaj spotkała nas przykra przygoda - zostaliśmy zatrzymani do wyjaśnienia przez wojskowy patrol Komendy Miasta. Zaprowadzono nas do siedziby Komendy, mieszczącej się wtedy w tzw. domu bez kantów, w którym po sprawdzeniu naszych dokumentów sprawa szybko wyjaśniła się i po przeproszeniu nas i rozgrzaniu wyruszyliśmy w dalszą drogę. Było już zupełnie ciemno, gdy doszliśmy do brzegu Wisły nieco niżej zburzonego mostu Kierbedzia. Na Pragę droga była wtedy tylko jedna - przez lód. Niepewnym krokiem szliśmy gęsiego, prowadzeni przez przewodnika. W miejscach, w których Wisła nie była zamarznięta przerzucone były kładki drewniane, przez które ostrożnie przechodziło się dalej. Szczęśliwie dotarliśmy na drugi brzeg rzeki i kontynuując nasz marsz osiągnęliśmy krańce Pragi, gdzie bardzo już zmęczeni i głodni poprosiliśmy przygodnych ludzi o nocleg. Przyjęto nas życzliwie i serdecznie. Dziękując za ludzkie przyjęcie nazajutrz wyruszyliśmy w kierunku Zielonki, w której przed Powstaniem zamieszkiwała moja babcia. Po stracie matki i wobec braku ojca, wywiezionego w lipcu 1944 roku na roboty przymusowe do Niemiec, o losie, którego dotychczas nic nie wiedziałem. Byłem pod wyłączną opieką babci. Dom, w którym ona mieszkała, ocalał i został zajęty przez obcych ludzi. Dowiedzieliśmy się później, że pozostawione mienie zostało wyszabrowane przez osobników bądź to pozostałych po naszym wysiedleniu, bądź przez przybyłych z innych rejonów. Reszta nie skradzionych dotychczas rzeczy była w posiadaniu nowych lokatorów.
     W zastanej sytuacji ulokowaliśmy się w małym pustym pomieszczeniu piętro wyżej, mając na początek do dyspozycji zawartość naszych wysiedleńczych tobołków. Pomieszczenie to dzieliliśmy następnie czasowo z naszą rodziną, która powróciła wkrótce z Gołąbek, a o której wyżej wspominałem.
     W pierwszych miesiącach po powrocie z wysiedlenia bardzo troskliwie zajęły się nami oraz innymi jeszcze ludźmi Siostry Dominikanki, których klasztor znajdował się w Zielonce. My pomagaliśmy siostrom w różnych pracach gospodarczych wykonywanych w obrębie klasztoru i obszernego ogrodu. W zamian dostawaliśmy całodzienne wyżywienie, co było wtedy sprawą niezmiernie dla nas istotną. W tych trudnych warunkach, dzięki inspiracji i pomocy Sióstr Dominikanek wznowiłem przerwaną naukę w szkole powszechnej. Dołączyłem opóźniony do siódmej klasy, którą ukończyłem wkrótce z wynikiem bardzo dobrym.
     We wrześniu 1945 roku przybył z Niemiec mój ojciec Piotr Marczak. Do mego miasta rodzinnego Warszawy powróciłem na stałe dopiero w późniejszych latach.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
 
search szukaj
 
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten