Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Danuty Kusińskiej (Śpiewak)


foto

     Zaczęliśmy zbierać nasz skromny dobytek, by wyruszyć do domu. Kochana, nieoceniona Pani Celkowa podarowała nam poduszki i pierzynę. Przyrzekła też, że jak uspokoi się zawierucha wojenna odwiedzi nas w Warszawie. Tata wynajął woźnicę z furą, który miał nas zawieźć do Warszawy. Opłatą była złota, ślubna obrączka mojej mamy. Dołączyła do nas nauczycielka z córką. Niestety, woźnica nie wywiązał się z umowy. Kazał nam zejść z fury, bo mu się męczył koń. Podróż przez większą część drogi odbyliśmy pieszo. Kiedy przybyliśmy na Grójecką, płakaliśmy ze szczęścia. Przywitaliśmy się z babcią. Byliśmy pierwszymi lokatorami naszego domu, którzy powrócili z tułaczki. Odkopaliśmy w piwnicy nasz dobytek. Tata sprzedawał po jednej sztuce rodzinne srebra, by móc kupić żywność. Rodzice chodzili do zbombardowanej Wszechnicy, przynosili stamtąd deski, ramy okienne i różne materiały, dzięki którym mogli wyremontować nasze mieszkanie. Wpis meldunkowy w kennkarcie mojego ojca (nie było jeszcze polskich dokumentów) nosi datę 28 lutego 1945 roku. Powoli wracali nasi sąsiedzi. Pierwszy pojawił się pan Szpunar. 5 marca 1945roku tata został wybrany przez lokatorów na przewodniczącego komitetu blokowego. Protokół z posiedzenia komisji opisuje usuwanie zwłok pomordowanych przez Niemców z wewnątrz i zewnątrz budynku, usuwanie gruzów, remontowanie poszczególnych mieszkań. Ponad 2 lata trwał spór komitetu z Radą Narodową o przyznanie funduszy na odbudowę dachu kamienicy. Lokatorzy w końcu sami pokryli koszty położenia nowego dachu. Ojciec brał udział w odbudowie wielu budynków przy ul. Grójeckiej i Opaczewskiej. Osobiście wskazywał Komisji Ekshumacyjnej miejsca pochówku pomordowanych na „Zieleniaku". Sporządził spis dzieci mieszkających na ul. Grójeckiej podlegających obowiązkowi szkolnemu. Powrócił też do pracy w tramwajach warszawskich jako lakiernik. Pierwsze pensje stanowiły tzw. deputaty - składały się z  paczek unrowskich z żywnością. W 1966r. została przyznana tacie srebrna odznaka honorowa miasta stołecznego Warszawy. Ponieważ nie należał do Polskiej Partii Robotniczej, nigdy nie uhonorowano go odznaczeniami państwowymi za udział w odbudowie Warszawy. Ojciec nie mógł pogodzić się z komunistyczną okupacją Polski. Zmarł nie doczekawszy obalenia komunizmu i uchwalenia rządów demokratycznych w Polsce.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten