Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Janiny Loth-Borkowskiej


foto
        Potem było już coraz mniej ludzi, z jedzeniem też było gorzej. Było powiedziane, że te dziewczyny, które mają kontakt z rodzinami, mogą wrócić (dostawały urlop). Moja koleżanka - ta, której brat zginął 1 sierpnia, powiedziała mi, że chyba wróci do domu, bo jej rodzice przeżywali prawdziwą tragedię po śmierci syna. Powiedziałam, że ja też wrócę. Mama się wtedy przeprowadziła za Aleje, do ciotki [Albiny Smyczyńskiej]. Musiałyśmy meldować się co drugi dzień w składnicy.

To już było pod koniec Powstania?

            Tak. Wtedy właściwie nie miałyśmy już co robić. Z jedzeniem i ze wszystkim było krucho. Już potem siedziałam w domu. Dzień przed kapitulacją przyszłyśmy się dowiedzieć, czy mamy wychodzić z oddziałem. Powiedzieli, że te, które mają kontakt z rodziną mają wyjść z rodziną. Mówili, że nie można Niemcom ufać, że to, że mówią dziś, że jesteśmy kombatantami, a jak zobaczą tyle młodych dziewcząt - to nie wiadomo, jak zareagują. Nikt nie chciał brać za nas odpowiedzialności. Bardzo dużo z nas poszło z rodzinami.

Pani uznała, że będzie pani wychodzić z mamą, siostrą i z ciocią?

            Tak. Szłyśmy cały boży dzień. To było 3 października. Poszłyśmy na plac Politechniki, potem ulicą 6 Sierpnia, Suchą, Filtrową, Wawelską i na piechotę do Ursusa. Wieczorem zaczęło padać. Kiedy przechodziliśmy koło Pola Mokotowskiego, ludzie się rzucali na pomidory, które tam rosły. Wszyscy byli głodni, a potem mieli problem z żołądkami. Niemcy nas pędzili, popychali kolbami. Doszliśmy do Ursusa. W Ursusie spędziliśmy chyba dwa dni. Z Ursusa wywieźli nas 5 października.

Czyli w Ursusie była pani z rodziną na terenie takiego mniejszego obozu przejściowego?

            Tak. Na tym dokumencie [Arbeitskarte] jest napisane, że zostałyśmy wywiezione 5 października.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten