Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Wojciecha Prośniewskiego


           Po południu, wśród wrzasków, przeklinań i wyzwisk pędzą nas na kolejową rampę. Stoi skład wyłącznie z węglarkami. Wagony bez dachu. Wciskają nas do nich, dopychając kolbami karabinów. Godzinami czekamy ściśnięci ramię w ramię, plecy w plecy. Zaczyna padać deszcz. Początkowo siąpi, po niedługim czasie leje. Jest nie tylko mokro, ale i zimno. Kto chce siusiu, musi robić pod siebie. Wreszcie przed północą ruszamy. Kierunek południe. Czyżby Oświęcim? Po drodze nieliczni próbują ucieczek. Wciągają się na ściany wagonów i skaczą w ciemność. Za nimi idą serie z broni wartowników. Oby komuś się udało. Na którejś stacji pociąg się zatrzymuje. Chyba parowóz tankuje wodę do tendra. Jakaś kobieta coś mówi po niemiecku do jednego z wartowników, coś mu wręcza, przedostaje się przez burtę wagonu i znika. Transport rusza. Świta. Dalej nie wiemy, dokąd nas wiozą. Około południa stajemy. Stacja Rudniki, przed Częstochową. Wachmani odsuwają rygle, przesuwają drzwi wagonów i wypędzają nas. Zesztywniali z zimna i bezruchu usiłujemy zsunąć się na ziemię, niektórzy nie mogą utrzymać się na nogach i bezwładnie padają. Ustawiają nas w szeregu przed wagonami. Jakiś „nadczłowiek" w typowym, skórzanym płaszczu i tyrolskim kapelusiku staje przed nami i oświadcza, że nasz wielki fuhrer daje wam, warszawskim bandytom wolność. Są już przygotowane podwody. To wyznaczeni z okolicznych wsi wieśniacy mają nas rozwieść do swoich domów.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten