Informacje o projekcie  |  Informacje o uczestnikach projektu  |  Aktualności  |  Sponsorzy  |  Kontakt  | 
         

search szukaj
 

Relacja Julii Tazbir z d. Ehrenfeucht


Wszyscy znaleźliście się na wolności?
    
Tak. Na wolności, z tym, że stryjostwo pojechali do Milanówka, natomiast myśmy z całą piątką dzieci znaleźli się w Tworkach. Tam dali nam pokój, przy czym pani doktór, która mieszkała w sąsiednim domu, bardzo się serdecznie nami zajęła. Potem co było dla mamy szalonym szokiem, przeprosiła, że właśnie idzie na imieniny, wobec czego nas zostawia. Mieszkaliśmy w pawilonie, który został zamieniony na szpital powstańczy. Pamiętam duży szpital dla rannych i chorych, w którym był oddział zakaźny, a psychicznych posłano do piwnicy. Na górze byli ranni.
Czyli cały czas te kontakty z Niemcami?
    
Szpital został obstawiony i ranni po wyleczeniu z powrotem wracali do obozu, z tym, że to jeszcze nie był obóz jeniecki, tylko pierwszy etap. Tworki nie były ściśle pilnowane. Myśmy nawet parę osób przeprowadzali przez taki kulawy mostek na Utracie. Głównym organizatorem tego procederu był syn dyrektora szpitala.
A czy zdarzały się przypadki, że na tę okoliczną ludność Niemcy prowadzili patrole, czy wyszukiwali warszawiaków?
    
Tak, ale tutaj pod tym względem ten szpital był wydzielony. Łapanki i poszukiwania warszawiaków były w Pruszkowie i w Milanówku. Natomiast na terenie samego szpitala nie i zresztą mój brat miał w związku z tym wykorzystywał te możliwości. On miał 12 lat, był drobny, nie miał śladu zarostu, dziecko i po podleczeniu się on względnie swobodnie jeździł kolejką EKD i różne rzeczy ludziom załatwiał. Kiedyś wrócił trochę wstrząśnięty, powiedział: „słuchaj, w Brwinowie całą kolejkę wygarnęli, ja jeden zostałem".
Łapankę przeżył?
    
On przeżył łapankę, bo został nauczony podstawowych zwrotów, kim on jest? Ile ma lat? itd.
A pani co w tym czasie robiła?
    
Sporadycznie zajmowałam się szmuglowaniem ludzi, a poza tym m. in. uczyłam jednego analfabetę, co go wygarnęli z Warszawy i okazało się, że on nie umie czytać i pisać. Chciałam, aby przynajmniej umiał się podpisać i do pięciu zliczyć. On był mniej więcej w moim wieku, miał z 15 lat, 16 lat. Poza tym od razu powstał jakiś komplet. Długo nie było wiadomo, co się stało z ciotką? Ciotka była w szpitalu przy ul. Zielnej i została jeszcze przynajmniej z tydzień po kapitulacji. Ciotka znalazła później. Była żywa, chociaż niekoniecznie zdrowa, miała gruźlicę popowstaniową. Nosiła pseudonim „Doktór Bronka", miała Krzyż Walecznych, za który ją ciągali na UB po 1945 roku.
Jak długo przebywaliście w Tworkach?
    
Do Wielkanocy 1945 roku, czyli już po przejściu frontu.

 Wstecz...


 
Materiały dodatkowe
         
   
   

Copyright © Muzeum Warszawy :: 2007

   
  Projekt jest realizowany przez Muzeum Warszawy we współpracy z Archiwum Państwowym m. st. Warszawy oraz niemiecką fundację Stiftung Niedersachsische Gedenkstatten